Zaznacz stronę

Mój uczeń Piotr ma 29 lat. Pracuje w dużej firmie jako inżynier i teraz musi zacząć mówić po angielsku ponieważ firmę kupiła korporacja. Piotr przyszedł do mnie już z podstawową wiedzą i umiał powiedzieć parę zdań, ale jakie było moje zaskoczenie kiedy na moje pytanie o dotychczasowe doświadczenia z językiem angielskim, odpowiedział, że uczy się od przedszkola. To znaczy ponad 20 lat!

Brzmi znajomo? A dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zapominamy słówka, umiejętność mówienia znika sama z siebie, a za to bariera językowa rośnie? Trudne pytanie. Pewnie każdy z nas jest trochę inny i u każdego inaczej to wygląda, ale ja mam swoją teorię na ten temat.

Moim zdaniem wielu z nas nie traktuje nauki języka obcego jako umiejętności praktycznej, a jest to zwykła czynność podobna do gry na instrumencie lub kierowania pojazdem – tylko bardziej złożona.

Mamy takie śmieszne powiedzenie, że organ nieużywany zanika, no i podobnie jest z językiem. Jest to całkiem logiczne i uzasadnione, ponieważ to nasz własny umysł tak się oczyszcza. Rzeczy dawno nieużywane widocznie nie są potrzebne i trzeba ich się pozbyć. Mój uczeń podobnie jak wielu innych „przerabiał” angielski w szkole, na studiach i na kursach zamiast go używać i dlatego jego umiejętności „rozeszły się”.

Co więc zrobić? Rozwiązanie jest proste, ale nie łatwe. Jeśli zależy ci aby posługiwać się obcym językiem, po prostu się nim posługuj. Znajdź sposób na to by mieć z nim styczność codziennie choć na kilka chwil.

A co jeśli jesteś rodzicem? Co jeśli Twoje dziecko dopiero wchodzi w świat nauki/edukacji? Szkoła w wielu przypadkach (nie zawsze, ale już coraz częściej niestety) nauczy je „przerabiać” materiał na zasadzie: „Dziś przerabiamy czas teraźniejszy, a za tydzień mamy z niego sprawdzian.” Sprawdzian to kulminacja nauki i po nim w zasadzie przechodzimy do następnego „punktu programu”. Też wśród językowców panuje moda na testowanie znajomości list samych słówek, w oderwaniu od jakiegokolwiek kontekstu. Być może istnieje jakieś uzasadnienie tego procederu, ale według mnie jest to mało skuteczny sposób. Tego typu zapamiętany materiał szybko zapominamy raczej.

Mały człowiek sam z siebie nie wpadnie raczej na pomysł utrwalania zdań, słówek i innego materiału językowego. Może czasem posłucha płytki dołączonej do książeczki… ale często i to mu nawet nie przejdzie przez myśl. W tej sytuacji to Ty Rodzicu masz możliwości aby to zmienić. Praca z dzieckiem nad jego szkolnym materiałem nie musi być nudnym przerabianiem ćwiczeń podręcznikowych. W sieci istnieje mnóstwo cudownych zasobów, wiele z nich darmowych aby bawić się językiem zarazem ćwicząc to co „przerabiane” w szkole.